fbpx

Jak dojechać samochodem na Sardynię?

Castelsardo – bajeczne miasto na skale – Sardynia

Apetyt przyszedł na którąś z wysp morza Śródziemnego.

Orzeł czy reszka? – zapytałem Magdę przed wyborem nowego kierunku wakacyjnych wojaży. Orzeł to Sardynia, reszka Korsyka. Po rzucie monetą wypada orzeł – ruszamy zatem na włoską Sardynię. Jej śródziemnomorski klimat łączy się z afrykańskim powabem. Tworzą go skałki, oliwki, kaktusy i gorące powietrze. Całość w kolorach ciemnej zieleni, brązu i wypalonej od słońca żółci. Wokół rozlewa się bezkres turkusowego morza.

To nas urzekło w trakcie podróży na Sardynię – zobacz na filmie, a jak Ci się podoba daj suba i kliknij w dzwoneczek – otrzymasz info o każdym nowym filmie 🙂

Początek podróży

Czerwcowe popołudnie jest ciepłe oraz bardzo pogodne. Auto mamy spakowane i czeka w gotowości do drogi, wystarczy zabrać ze sobą niezbędne dokumenty oraz prowiant. Pierwszy nocleg planujemy w Niemczech. Chcemy zakończyć pierwszy etap jeszcze przed zachodem słońca, gdyż nie lubimy jeździć po zmierzchu.

Google maps podpowiada kilka wariantów trasy. Wybieramy ten po niemieckich autostradach, są szybkie, bezpłatne i rozbudowane. Planując trasę przejazdu, sprawdźcie, czy nie są prowadzone większe remonty drogowe. Grozi to staniem w korkach i ogromną stratą czasu.

Ruszamy w drogę

Wrocławia kierujemy się na Drezno, dalej Norymbergię i Monachium. Następnie malowniczą trasą przez Alpy na InnsbruckBolzano, Weronę, Bolonię, Florencję i Livorno, z którego odpływają promy m.in. na Sardynię.

z Livorno co chwilę odpływa jakiś prom. Stojąc na pokładzie mamy wrażenie, że wielkie kolosy ścigają się na morzu

Chcesz podróżować? Tutaj kupisz niezbędny sprzęt!

Dlaczego akurat Livorno? Bo pasowało nam logistycznie i było przystępne cenowo. Zanim wybraliśmy to miejsce, sprawdziliśmy, za ile kupimy bilety na prom (w obie strony) oraz jaki będzie koszt noclegu. W tym celu skorzystaliśmy z portalu do rezerwacji promów, chociaż można to zrobić bezpośrednio u przewoźników. W drugim przypadku wychodzi taniej o kilka euro.

Na początku podróży założyliśmy, że będziemy jechać ciurkiem aż do zmierzchu. Po drodze zrobimy krótką przerwę na zatankowanie auta przed granicą. Najtaniej jest w samym Zgorzelcu. Ceny paliw przy autostradzie są mocno zawyżone.

Po drodze w Niemczech zjechaliśmy do miasteczka Lengenfeld, do którego docieramy chwilkę przed nastaniem ciemności. Miejsce do spania znaleźliśmy szybko za pośrednictwem aplikacji do wyszukiwania noclegów. Do pokoju w pensjonacie zabraliśmy przygotowany zestaw podróżny – mały czajnik bezprzewodowy, maleńką kuchenkę elektryczną, kubeczki, sztućce i miski z melaminy oraz zabrane z domu jedzenie do odgrzania.

Nazajutrz bardzo wczesna pobudka – w okolicy godziny 3 rano, szybka kawka, śniadanko w pokoju i heja w drogę. Klucz do pokoju zostawiliśmy we wcześniej umówionym miejscu obok recepcji, która nie działała całodobowo.

Sobotni etap był lekkim wyzwaniem. Założyliśmy, że dotrzemy do włoskiego Livorno jeszcze za dnia i uda nam się choć trochę pozwiedzać do portowe miasto. Dystans ponad 1000 km pokonaliśmy w niecałe 14 godzin. Po drodze zrobiliśmy kilka przerw na odpoczynek i coś do zjedzenia, a w Austrii tankujemy dieselka pod korek – cena paliwa była najniższa.

Pokój do spania wynajęliśmy w prywatnym mieszkaniu nieopodal portu. Prowadził go sympatyczny Holender, który nad ranem przygotował pyszne śniadanie i poczęstował nas wyśmienitą kawą we włoskim stylu.

Widok z naszego tarasu

Livorno

Dotarłszy na miejsce, mieliśmy jeszcze czas na przejście się nadmorską częścią miasta i zjedzenie kolacji w food-trucku – tradycyjna bułka Panini wypełniona grillowaną kiełbasą stała się naszą wieczorną rozpustą. Do wyboru mieliśmy aż 20 różnych wkładów, ale młoda para Włochów szczególnie tę rekomendowała. Przy okazji załapaliśmy się na uliczne występy zespołów tanecznych i krótką wędrówkę po starym mieście. Od morza czuć było przyjemną bryzę morskiego powietrza, która mieszała się ze spalinami i hałasem wszechobecnych skuterów. Nocne życie Włochów powiązane jest z nazbyt głośnym stylem mowy i trzeba się do tego przyzwyczaić.

czy płynie z nami Tweety?

Do Livorno wjeżdżaliśmy od strony Florencji. Przywitał nas iście portowy krajobraz, poukładane rzędy kontenerów ciągną się wzdłuż pasa horyzontu. W porcie jak w mrowisku, w kolorowych kaskach i żółtych kamizelkach krążą liczni pracownicy, starający się nad tym wszystkim zapanować. Samo miasto ma bardziej przemysłowy charakter i naszym zdaniem pobyt w nim dłużej niż dwa dni nie ma sensu. Wieczorna lampka winka na tarasie przysporzyła nam kolejnych atrakcji w postaci „przedstawienia” małżeńskiej kłótni vis a vis naszego tarasu. Wyobrażenia o życiu włoskiej rodziny dokładnie się potwierdziły!

Na koniec było ostentacyjne trzaśnięcie drzwiami i okrzyk w naszym kierunku – „na co się tak gapicie!” Przynajmniej tak to odebraliśmy…

Czy płynie z nami Tweety?

Prom na Sardynię odpływa z portu w Livorno i cumuje w Golfo Aranci na Sardynii. W niedzielę rano o 8:00 rozpoczyna się onboarding na prom i trzeba być na miejscu najpóźniej kwadrans przed czasem (zalecamy wcześniejsze przybycie, aby zająć miejsce na czele kolejki wjazdowej). Rejs trwa od 6 do 8 godzin w zależności od warunków pogodowych. Rezerwację biletów proponuję zrobić już na początku roku, gdyż im bliżej wakacji to ceny rosną i to dość mocno. Nasze bilety w obie strony (powrót był nie do Livorno tylko do Civitavecchia) kosztowały około 1000 zł.

Na Sardynię płynęliśmy promem Corsica Ferries, a z powrotem Tirrenia. Promy są wielkości sporego hotelu i oferują wiele możliwości spędzania wolnego czasu – począwszy od odkrytego basenu na najwyższym pokładzie po galerię handlową, w której możecie zrobić zakupy. My skorzystaliśmy z opcji wypoczynku nad basenem i z czystą rozkoszą delektowaliśmy się śródziemnomorskim słońcem.

Samochodem na wakacje.pl – Watykan – dom Boga i 2 Papieży

na pokładzie wielkiego kolosa

Wielu ludzi chroniąc się przed upałem, rozkłada wewnątrz promu karimaty i koczuje na nich niczym Beduini na Saharze. Restauracja promowa oferuje sporo potraw, jednakże polecamy wybranie oferty dnia – raz, że wychodzi najtaniej, dwa, że jest szybko podane (kuchnia jest przygotowana na dużą ilość zamówień), trzy, że będzie to świeże. Cena zestawu dnia składającego się z hamburgera, frytek i napoju wynosiła 15 euro/osobę. Całość podana na talerzu do stolika – jak na restaurację przystało. Można także skorzystać z opcji zakupu bułki Panini, ale to także wydatek rzędu kilku euro. Najtaniej jest zabrać swój prowiant z termosami z kawą oraz herbatą.

morska bryza ponoć odmładza! 😉
Ogromne promy czekają na swoich pasażerów.

portu Golfo Aranci mamy do pokonania dystans około 100 km przez górzyste tereny, więc należy przyjąć, że podróż potrwa do 2 godzin. Na miejscu docelowym w Valledorii będziemy około godziny 18 lub później. Rezerwując pokój lub kemping należy zaznaczyć taką godzinę przybycia z lekką górką.

Kilka lat wcześniej jechaliśmy samochodem do Barcelony. Trasę podzieliliśmy na dwa etapy. Nocleg tranzytowy mieliśmy we Francji. Z powodu pewnych utrudnień drogowych na miejsce dojechaliśmy dopiero po 22. Ku naszemu zdziwieniu brama wjazdowa na kemping była zamknięta i pocałowaliśmy klamkę! Nie było także nikogo z obsługi! Aby dostać się na teren kempingu w celu poszukania kogoś, kto otworzy bramę wjazdową, musieliśmy jak jakiś intruz skakać przez ogrodzenie… Dlatego informacja o godzinie naszego przybycia jest tak ważna.

W drodze powrotnej odpływaliśmy z Olbii do Civitavecchia – taka trasa była tańsza i krótsza czasowo. Dzięki tej opcji mogliśmy pozwiedzać jeszcze toskańską Sienę i nocować obok Florencji.

Welcome to Sardinia

Święta Teresa – Sardynia – zakaz parkowania można zawiesić nawet na kaktusach!

Po 6 godzinach rejsu nastąpiło nagłe ożywienie wśród pasażerów. Zaczęli biegać z aparatami od burty do burty i pstrykać zdjęcia. Leżąc nad basenem, obserwowaliśmy ten cały zamęt, bo przecież Pan Kapitan mówił o 8 godzinach rejsu, a minęło raptem 6! I o co tu chodzi?! Dobra wstajemy zobaczyć, co się dzieje.

Naszym oczom ukazał się piękny widok turkusowego koloru wody opływającej szczelnie jakąś sporych rozmiarów formację skalną. Dookoła spora ilość przycumowanych jachtów. Z upływem mil morskich formacje skalne zamieniły się w sporą wyspę o dość surowym charakterze nabrzeża. Prom brnął przed siebie, przecinając kolejne fale, a zgromadzeni ludzie masowo zaczęli wchodzić do jego wnętrza. Był to znak, że dopływamy do portu.

dopływamy do Golfo Aranci na Sardynii

Golfo Aranci okazał się małym porcikiem z dwoma stanowiskami do przyjęcia jednostek pływających, ale dzięki temu panował w nim znikomy ruch pasażerski. Całość operacji logistycznej opuszczania promu prowadzona była szybko i sprawnie, dzięki czemu po kilkunastu minutach zjechaliśmy na twardy ląd.

Panorama Castelsardo z tarasu zamkowego
Renault 4 – bliskość francuskiej Korsyki zapewnia dostęp do jej motoryzacji

Miejscowość Golfo Aranci jest dla nas pierwszym kontaktem z wyspą, można tu przystanąć na nocleg lub na jedzenie, poczuć magię wyspy. Mieścina ma swój urok, jednak my jedziemy prosto na kemping do Valledorii. Podróż samochodem trwa około 2 godzin, kilkukrotnie stawaliśmy zauroczeni jakimś widokiem w celu zrobienia zdjęcia. Krajobraz typowo wyspiarski, śródziemnomorski, z afrykańskim powabem.

jedna z atrakcji turystycznych Sardynii – skała Elephant

Po dotarciu na zarezerwowany kemping zostaliśmy przywitani przez młodziutką i uśmiechniętą Włoszkę o anielskiej urodzie oraz jej czarnoskórego rówieśnika – studenta, dorabiającego w wakacyjnej przerwie od nauki.

Piaggio to kultowy pojazd w całych włoszech. Te pojazdy przewożą tony towarów każdego dnia – na wsi i w mieście.

Przez kilka pierwszych dni na wyspie czuć było mocne podmuchy wiatru i było to dość irytującym zjawiskiem, zważywszy na piękno okolicznych plaż zbliżonych podłożem do naszych polskich – piaseczek jak w Świnoujściu! Aby móc się spokojnie opalać, musieliśmy chować się za małymi wydmami lub budować z ręczników à la parawan. Na szczęście po kilku dniach wiatry odpuściły i mogliśmy rozkoszować się pięknem tej rajskiej wyspy.

Panorama z zamku w Castelsardo
Sardynia - Castelsardo
Sardynia – Castelsardo
Romantyczne uliczki Castelsardo
Romantyczne uliczki Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Atmosfera Castelsardo
Sprzęt do podróżowania
Sprzęt do podróżowania
Koszulki samochody klasyczne
Koszulki samochody klasyczne
ubezpieczenie w podróży
ubezpieczenie w podróży

About

You may also like

Masz pytania, komentarze? pisz śmiało, ale z klasą :-)