fbpx

O co chodzi z tym Batumi???

Przed podrożą do Batumi pilnie przetrząsaliśmy internet i dostępną literaturę o tym mieście. Wszędzie gdzie zajrzeliśmy, natrafialiśmy na dwubiegunowość w opiniach o tym miejscu. Najbardziej popularne to te o łączeniu wschodu z zachodem, maestrią i wariactwem, pięknem i brzydotą oraz nudą i rozrywką. Przy takim podziale zdań pozostało nam tylko sprawdzenie jak to wygląda w rzeczywistości i wypracowanie własnej subiektywnej opinii.

Z postsowieckiego w wyglądzie Kutaisi ruszamy samochodem w kierunku stolicy regionu Adżaria, który po upadku Związku Radzieckiego i odzyskaniu przez Gruzinów niepodległości stał się prywatnym folwarkiem „czerwonego księcia” Asłana Abaszydze. Jego komunistyczna przeszłość i arystokratyczne korzenie przyczyniły się do takiego miana. Gościu rządził Adżarią przez 13 lat. Za jego kadencji Batumi i cały region były wyjęte spod władzy i zarządzania władz centralnych w Tbilisi. Absurdem był fakt, że trwająca sytuacja była w pełni akceptowana przez ówczesnego prezydenta Gruzji Eduarda Szewardnadze, dawnego ministra spraw zagranicznych w ZSRR. Sytuacja diametralnie uległa zmianie po dojściu do władzy prozachodniego polityka Micheila Saakaszwilego. Jesienią 2003 roku „Misza” Saakaszwili i jego ekipa doprowadzili do bezkrwawej „rewolucji róż” i odsunięcia od władzy Szewardnadze.

Apartamentowce Orbi Sea Tower

Rozpisane wybory prezydenckie przyniosły spodziewane zwycięstwo Saakaszwilego. „Misza” obiecał narodowi wyciągnięcie kraju z pokomunistycznego dna, wyeliminowanie korupcji w państwie, szeroką reformę policji i pozostałych służb mundurowych oraz odbudowę kraju i otwarcie go na zachód. Pierwsza kadencja Micheila przeminęła jak dobra baśń z tysiąca i jednej nocy. Gruzini pełni optymizmy spoglądali w przyszłość i mogli po raz pierwszy poczuć powiew europejskich standardów. „Misza” zwalczył korupcję, przepędził złych policjantów, wystrzelał bandytów i zabrał się za realizację planu budowania kraju pod cele turystyczne.

Ta gałąź gospodarki zapewnia spore dochody dla państwa, ale i stwarza nowe miejsca pracy i możliwości zarobku dla mieszkańców. Dodam, że duża ilość turystów w pewnym stopniu wpływa na zwiększenie poziomu bezpieczeństwa.

Co zatem ma wspólnego Batumi z powyższą częścią felietonu? Otóż wiele! Jest przede wszystkim dużą częścią projektu odbudowy kraju. Batumi zostało namaszczone na miejsce, które będzie oazą dla turystyki i hazardu. Otrzymało zadanie – powalić na kolana każdego kto tu przyjedzie! Nowo wybudowane obiekty miały zachwycać swoim dizajnem i nowoczesnością. Do dzisiaj krążą w obiegu określenia „Las Vegas kaukazu” czy „Dubaj kaukazu”. I to się zgadza.

Prezydent przystąpił do budowy, jednakże zanim do tego doszło musiał pozbyć się samozwańczego władcy Adżarii – Asłana Abaszydze. Ten nie chciał jednak ustąpić twierdząc, że jego rodzina – silnie zislamizowana – rządzi tym regionem od wieków. Prezydent Saakaszwili tuż po objęciu władzy w kraju, nakazał Abaszydze oddanie urzędu i podporządkowanie się. W odpowiedzi usłyszał, że kiedy przyleci do Batumi to zostanie „ugoszczony” przez prywatną armię watażki. „Misza” będąc stanowczym w swoich postanowieniach, pomimo napływających gróźb przyleciał do stolicy Adżarii i przepędził Asłana, który wraz z sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Rosji Igorem Iwanowem, biorącym udział w negocjacjach na temat rezygnacji adżarskiego przywódcy odlecieli do Rosji.


W Batumi panuje subtropikalny klimat, który przejawia się nagłymi i częstymi opadami deszczu. Miejsca, w których morze łączy się z górami, zazwyczaj spowite są ciemnymi chmurami i mgłą. „Misza” nakazał więc wyburzenie jednej z z problematycznych gór i rozpoczęcie projektu „Batumi wizytówką kraju”. Dzięki specyficznemu klimatowi nadal w świetnej kondycji trwa ogromny ogród botaniczny. Znajdują się w nim rośliny z całego świata, podzielone na odpowiednie sektory. Ogród powstał w 1912 roku za sprawą rosyjskiego botanika Andrieja Krasnowa, który odkrywszy walory klimatyczne tego miejsca, postanowił aklimatyzować tu cenne subtropikalne okazy do klimatu południowej Rosji. Za ogrodem znajdują się pozostałości po herbacianych plantacjach, o których usłyszycie w piosence Filipinek. Uważamy, że każdy przybysz powinien odwiedzić to miejsce.

Do Batumi przyjechaliśmy raptem na kilka dni. Nocleg klepnęliśmy w „trzech wieżach”, przypominających w kształcie zwoje papirusu lub żydowską Torę. Lokalizacja okazała się perfekcyjna, do plaży i głównego deptaka mieliśmy minutkę wolnym spacerem.
Przygodę z „Las Vegas Kaukazu” zaczynamy od wizyty na plaży. Rozciąga się na przestrzeni kilku kilometrów, jednakże rozczarowuje swoją kamienistą powierzchnią i trudnym dla stopy zejściem do wody. Wychodząc z wody przy większej fali można łatwo się przewrócić i poobijać. W wielu miejscach dyżurują ratownicy wodni i musicie stosować się do ich nakazów i zakazów. Często bywa, że pilnują podległych kąpielisk nawet przy czerwonej fladze i zakazie wchodzenia do wody.

klapki na jajkach 🙂

Wzdłuż batumskiego nabrzeża rozłożyście rozciąga się piękny i szeroki deptak w kolorze ceglanej czerwieni. Możecie nim poruszać się od palmowej ulicy Marii i Lecha Kaczyńskich aż do posągów najsłynniejszych kochanków Kaukazu – Ali i Nino.
Siedmiometrowe posągi symbolizują dawną historię kaukaskich narodów i ich wspólne koegzystowanie. Historia miłosna Ali i Nino w wymowny sposób traktuje ówczesne społeczeństwo Gruzji i Azerbejdżanu, jest źródłem wiedzy dla antropologów. W okresie wielkiego bumu gospodarczego – końcówka XIX wieku i początek XX w. poprowadzono z Baku do Batumi rurociąg tłoczący czarne złoto.

Wybudowano także linię kolejową łączącą oba miasta. Batumi stało się istotnym gospodarczo miejscem w Gruzji, w którym przetwarzano, magazynowano i eksportowano ropę naftową oraz inne surowce naturalne. Do tych celów mocno rozbudowano batumski port morski, który pełnił wówczas strategiczną rolę w świecie kaukaskiego biznesu.
Spacerując uliczkami i nadmorskim deptakiem zauważycie mocną grupę ludności muzułmańskiej, szczególnie rzucają się w oczy czarne czadory, w które poubierane są kobiety. W dużej mierze są to zislamizowani mieszkańcy Adżarii – Gruzini, którzy przeszli na islam, Turcy, Azerowie oraz Persowie. Podobnie jak na Bałkanach Turcy osmańscy podbili ten region i narzucili mieszkańcom swoją religię.

Hotel Koloseum. Z prawej strony widoczny koniuszek wieży a`la z Pizy.

Następnie dzieje przyniosły zwycięstwo Rosjan nad Turkami i działania dążące do chrystianizacji ludności. Celem carskiej Rosji było pozbycie się muzułman, jednakże okazało się to niewykonalne. W takiej sytuacji carat odwrócił kartę i zaczął przymilać się do wyznawców Mahometa, inwestując w budowę meczetów i medres (szkół koranicznych).
Z końcem I wojny światowej Batumi dostało się pod protekcję Anglików, zainteresowanych czarnym złotem i rafinerią. Był nawet pomysł na stworzenie Batumi jako wolnego miasta (tak jak Gdańsk). Wszystko było fajnie, aż do momentu, kiedy bolszewicka zaraza zaczęła zalewać i podbijać kolejne narody. W 1920 roku ich łupem padł Azerbejdżan, bo jak stwierdził towarzysz Lenin – bez bakijskiej ropy nie ma szans na utrzymanie rewolucji!. W takiej sytuacji Angole doskonale wiedzieli, że dalsze obracanie azerską ropą będzie niemożliwe i zawinęli wrotki do domu, pozostawiając Batumi na pastwę bolszewików (ten scenariusz przy ich udziale jest nam doskonale znany i był powtarzany wielokrotnie na kartach historii… chociażby wyjście z UE).

Jak pamiętacie z historii to „czerwona” władza nie darzyła specjalną tolerancją i aprobatą dla wszelkich przejawów religijności, majętności i wyższych sfer społecznych. Jednakże w przypadku Adżarii zrobiono mały wyjątek i nadano jej status republiki autonomicznej. Dzięki temu zachowała się stara dzielnica turecka i dziś możemy przejść jej odnowionymi uliczkami oraz posłuchać nawołania muezina do modlitwy.

Będąc w Batumi koniecznie zobaczcie:

1. Ogród botaniczny – przy ładnej pogodzie prawdziwy cud natury! Wspaniałe miejsce do wyciszenia i relaksu. W skali od 1 do 5 (1 to słabo/5 super) dajemy ***** gwiazdek;

2. Targ rybny i port morski – targowisko rybne funkcjonuje jak za dawnych lat. Codziennie rano rodzimi rybacy dostarczają świeżutkie ryby i inne morskie stworzenia będące efektem ich połowów. Na targu panuje spory ruch, zakupy robią tu zarówno restauratorzy jak i zaciekawieni turyści. O dziwo nie czuć tu mocno rybiego zapachu i bez zbrzydzenia możecie wybierać rybki, które możecie na miejscu grilować. Do porcji grilowanej ryby dostaniecie świeże pieczywo i misę przepysznej sałatki. Po jedzeniu zamówcie obowiązkowo mocną kawę po turecku. W trochę postsowieckim porcie przycumowane są ciekawe statki, które uzupełniają liczni wędkarze. Dajemy **** gwiazdki;

3. Przejażdżka kolejką gondolową Argo Cable Car na górę Anuria. Wagoniki gondolowe wznoszą się na wysokość do 250 metrów. Długość trasy wynosi 2586 metrów, a podróż w jedną stronę zajmuje około 15 minut. Ze szczytu góry rozpościera się fenomenalny widok na miasto, morze i okoliczne góry. Przyznajemy **** gwiazdki;
4. Pomnik Ali i Nino – najsłynniejsza para kochanków z Kaukazu. Obie postacie ustawione są na ruchomych platformach i zbudowane zostały z poprzecznie ułożonych plasterków, które wraz z ruchem przenikają się nawzajem. W jednej chwili spotykają się w pocałunku, żeby za moment znów się rozdzielić. *** gwiazdki;

5. Ażurowo-szklana wieża Alphabetic Tower – wizjonerskie dzieło Prezydenta Saakaszwilego jest symbolem gruzińskiego alfabetu, składającego się z 33 liter. Z dołu budowla wydaje się dużo niższa niż jest w rzeczywistości. Wjazd windą na górę jest płatny i odbywa się w reglamentowany sposób, po kilka osób. Przy większej ilości osób trzeba uzbroić się w cierpliwość, czekając na swoją kolej. Szklana kula jest sporych rozmiarów i przynosi osobliwe wrażenia. Widok zapiera dech w piersiach – szczególnie u osób z lękiem wysokości! Większość miejsca w kulce zajmują punkty gastronomiczne. Wieża jest pięknie oświetlona po zmroku i warto ją wówczas obejrzeć. Przyznajemy ***** gwiazdek;

6. Wieża Czaczy – za czasów Micheila Saakaszwilego, z czterech źródeł umieszczonych dookoła wieży raz dziennie o stałej porze wypływała gruzińska gorzałka – samogon ze skórek winogron. Każdy mógł tu przyjść i zakosztować 50% trunku. Czacza lała się tylko przez 15 minut, a chętnych nie brakowało. Dziś źródełko jest suche i pozostaje nam tylko zajrzeć do sklepu monopolowego… . Przyznajemy * gwiazdkę;
7. Młyn diabelski – naszym zdaniem oklepana atrakcja, chyba, że ktoś nigdy nie śmigał na takim sprzęcie. Co prawda z góry rozpościera się ładny widok na okolicę, ale jeszcze ładniejszy jest z wieży alfabetu. Przyznajemy * gwiazdkę;

8. Cerkiew Św. Mikołaja, Kościół Katolicki Ducha Świętego i Meczet Ortajame na starym mieście to propozycja dla duszy i okazja do wyciszenia. Warto tu zajrzeć także dla piękna ich architektury i odnowy sfery duchowej. Przyznajemy ***** gwiazdek;

9. Plac Europejski i pomnik Medei ze złotym runem; Punkt obowiązkowy w Batumi. Bajkowa architektura dostarcza niezwykłych wrażeń estetycznych! Z Medeą i złotym runem wiąże się ciekawa legenda o jej miłości do Jazona i ich wyprawie statkiem Argo do Kolchidy po złotą skórę baranka. Namacalnym śladem po tej legendzie jest marka gruzińskiego piwa. Przyznajemy ***** gwiazdek;

10. Liczne knajpki z tradycyjnym gruzińskim menu i lokalnym winem – tego musicie zakosztować sami!!! Najwyższą formą gruzińskiej biesiady jest supra, którą zapamiętacie na całe życie! ***** gwiazdek;

11. Nadmorski deptak z palmami to kilkukilometrowa promenada ze ścieżką rowerową, wzdłuż której zbudowano nowoczesne hotele, kasyna i restauracje – m.in. włoskie akcenty – Hotel Koloseum i wieżę jak z Pizy oraz popularne apartamentowce w kształcie zwojów. Co kawałek znajduje się wypożyczalnia rowerów, dinocarów i elektrycznych pojazdów. Nocą cała promenada jest pięknie oświetlona, a w nieulewne dni zapełniona tłumami spacerowiczów i ulicznych artystów – ***** gwiazdek;

12. Idąc w kierunku lotniska dojdziecie do bulwaru Marii i Lecha Kaczyńskich. To nowy i bardzo ładny skwer zieleni z finezyjnymi rzeźbami gruzińskich artystów – słynne klapki na jajkach i metalowa ramka z napisem WHERE – **** gwiazdki;

Druga strona Batumi nie prezentuje się w tak pięknym stylu, jednak przyznajemy, że ma swój osobliwy styl i wnosi wyjątkowy smaczek do urbanizacji miasta. Spacerując po wąskich uliczkach drugoplanowej części aglomeracji, zderzamy się z mocnym kontrastem w architekturze i życiu zwyczajnych mieszkańców. Stare komunistyczne bloki nie były remontowane od wielu lat, a zaradni lokatorzy łatali je wszystkim co mieli pod ręką. Przyjrzyjcie się dobrze tym wymyślnym konstrukcjom, bo potrafią wywołać spory dreszczyk emocji!. Tak na marginesie, to nie posiadamy wiedzy jaki udział w turystycznym biznesie miasta mają jego zwyczajni mieszkańcy.

Oba oblicza Batumi ukazują dwoistość tego miasta, w którym Wschód miesza się z Zachodem, a tradycja z nowoczesnością. Bez wątpienia ojcem sukcesu tego miejsca jest były prezydent Saakaszwili, wizjoner, który swoją determinacją i zdecydowanym dążeniem do celu wyciągnął cały kraj z sowieckiego marazmu i zacofania, a także wprowadził go na nową drogę wiodącą ku zachodowi. My Batumi polubiliśmy od pierwszego wejrzenia i zaraz po przyjeździe musieliśmy się z nim przeprosić. Oczekiwana chałtura okazała się śmiałą koncepcją człowieka z dużymi jajami, który pomimo nieprzychylnych opinii, niestrudzenie realizował swoją wizję. W Batumi czujemy się jak we własnym domu, zresztą cała Gruzja i jej mieszkańcy wciągnęli nas w swoje DNA tworząc jeden, niepodzielny organizm.

Na zakończenie polecamy Wam teledysk Natalii Lesz – Batumi. Jest on przeróbką klasyka – Filipinek o tym samym tytule. Natalia otrzymała propozycję nakręcenia teledysku promującego Batumi i Gruzję w Polsce od samego Micheila Saakaszwilego. W nagrodę za dobrze wykonaną pracę otrzymała gruzińskie obywatelstwo. Teledysk stworzył jeden z najlepszych gruzińskich reżyserów.

About

You may also like

Masz pytania, komentarze? pisz śmiało, ale z klasą :-)