fbpx

Jakim klasykiem na wakacje we dwoje?

Przedstawiam Wam dwa kultowe pojazdy z krajów socjalistycznych. Te małe gabarytem autka stały się ikoną motoryzacji dla mieszkańców Polski Ludowej i Niemiec wschodnich. Niegdyś marzyła o nich każda rodzina, a dziś widziane na ulicach miast wzbudzają sentymentalny zachwyt przechodniów i wywołują na ich twarzach radosny uśmiech.
Wielokrotnie miałem okazję podróżować dalej bądź bliżej obiema maszynami, dlatego traktuję je jako moich faworytów wśród małych klasyków do europejskich wojaży tylko dla dwojga. Który wybrać? Przeczytajcie!

Malec idealnie nadaje się na bliskie i dalsze wakacyjne wojaże 🙂

„Zemsta Honeckera”, Ford Karton, mydelniczna, Trampek, Kaszlak, Maluch, Interceptor – tak nazywano kultowe dziś pojazdy rodem z epoki demoludów – Trabanta i Fiata 126p. Niegdyś, obie konstrukcje stanowiły ikony ludowej motoryzacji bloku wschodniego. Trabant był najpopularniejszym autem w NRD, mały Fiat w Polsce i często były to maszyny, o których marzono, oszczędzano latami w PKO, szczęśliwcy otrzymywali na talony.

Trabant P601 to całkiem pojemny samochód! 4 osoby +400 litrowy bagażnik dają radę!

Obecnie pojazdy te stały się już youngtimerami i powoli dojrzewają do rangi pełnoprawnych pojazdów zabytkowych, w szczególności Trabant, którego produkcję zakończono w roku 1990 w najbardziej popularnej wersji 601 (w 1991 wersję z silnikami czterosuwowymi VW Polo) a malucha EL (eleganta) dopiero w 2000 roku.

Dla początkującego moto-globtrotera i sympatyka socjalistycznej motoryzacji powstaje zatem dylemat, którą markę wybrać i zakupić, aby być w pełni usatysfakcjonowanym i czerpać przyjemności z użytkowania maszyny, a także móc w pełni wykorzystać jej walory podróżnicze. Chcąc odpowiedzieć na to pytanie musimy cofnąć się w czasie i przyjrzeć obu markom z perspektywy obywateli z tamtych lat oraz nanieść na nie współczesne wrażenia, odczucia i obserwacje.

Fiacik wjechał na sam szczyt królowej alpejskich tras – Przełęcz Stelvio!
Indie, Kalkuta – załadunek maluchów na polski okręt „Grunwald”, którym podróżnicy płynęli do Europy przez Bangladesz, Kolombo na Sri Lance i kanałem sueskim. W kanale obserwowali pozostałości po wojnie sześciodniowej pomiędzy Izraelem a Jordanią, Syrią i Egiptem.

Od samego początku, kiedy pojawiły się oba samochody na naszym rynku i nie tylko, rozpoczęła się rywalizacja pomiędzy posiadaczami obu marek nad wyższością jednej konstrukcji nad drugą. Właściciele Małego Fiata szydzili, że co to za auto, które zbudowane jest z plastiku (duroplastu – pochodna współczesnego karbonu). Oba pojazdy posiadają małolitrażowe silniki, w przypadku Fiata pojemność motoru wynosi 650cm3 i osiąga moc 24 KM, Trabanta 600 cm3 i mocy 26 KM. Jednakże największą różnicą pomiędzy nimi jest fakt, że „Maluch” posiada cykl pracy 4-suwowy a Trampek 2-suwowy.

Trabant posiada zbiornik paliwa w komorze silnika. Nie ma wskaźnika poziomu paliwa i za każdym razem kiedy chcemy wiedzieć ile mamy benzyny, musimy otworzyć maskę i specjalną „linijką” zmierzyć poziom w baku 🙂

Silnik Trabanta dzięki 2-suwowej fazie pracy jest znacznie dynamiczniejszy od tego zastosowanego we Fiacie 126p, jednakże wypada znacznie gorzej pod kątem spalania paliwa (przedział pomiędzy 7-9 l/100km), dużego kopcenia a co za tym idzie fatalnej ekologii. Silniki dwusuwowe lubują się w pracy na wysokich obrotach co przekłada się na znaczny hałas w otoczeniu i wewnątrz pojazdu. Popularny Maluch jest znacznie cichszy i mniej „dymiący” ale za to bardzo ślamazarny, na zimno lubi sobie poszarpać, poprychać, co najmniej jakby się dusił (stąd tez wzięła sie nazwa „kaszlaka”). Zużycie paliwa w przypadku Malucha waha się w przedziale 5,5-7l/100 km. Podane parametry zależą od stanu technicznego pojazdu, regulacji gaźnika, ciężkości nogi u kierowcy i panującej aury pogodowej.

dobrze przygotowany Maluch dojedzie nawet na koniec świata! Na Sycylii wygrzewał się pod palmą!
w drodze po stanach 🙂 Maluchem da się także podróżować po USA!

Ciężko mi wyobrazić sobie w dzisiejszych czasach poranne uruchomienie załóżmy 6 Trabantów pod jednym z bloków na nowym, koncepcyjnym osiedlu PRL! Dookoła smród, szaro i wielka chmura! Dołóżmy do tego wszechobecne papierochy marki Klubowe bez filtra czy im podobne!

Oba samochody oferują moc wrażeń przy uruchamianiu silnika. Maluch się trzęsie, kaszle, szarpie, silnik chodzi na boki gdyż jego mocowanie do tylniej belki oparte jest na małej srężynie i od spodu na małych poduszkach zespolonych ze skrzynią biegów. Trabant po odkręceniu wewnętrznego kraniku z paliwem uruchamia się płynnie i pewnie bez zbędnego przenoszenia drgań na „budę” – jednakże po uruchomieniu pierwszą zauważalną rzeczą jest siwy dym we wstecznym lusterku, smród mieszanki paliwowo-olejowej i charakterystyczny hałaśliwy dźwięk dwu cyklowej pracy silnika.

Żywe konie vs konie mechaniczne 😀

Przejdźmy do karoserii i warunków panujących we wnętrzu obu pojazdów. Przyznam szczerze, że zarówno Maluch jak i Trabant różnią się od siebie, ale oba mają to coś w sobie, co ludziom z fantazją przyspiesza znacząco bicie serca. Fiat 126p nazywany żartobliwie przez Węgrów „ciężarówką myszy” charakteryzował się niewielkimi gabarytami, ale w PRLu każdy obywatel zmuszony był chcąc-nie chcąc do fantazyjnej wyobraźni i myślenia, dlatego potrafił zapakować do środka 4-osobową rodzinę + duży bagaż na dachu (biorąc dzisiejsze realia i przyzwyczajenia dedykuję oba auta dla podróżniczej dwójki). Na pierwszy rzut oka porównując stojące na parkingu oba samochody widać, że Fiat jest mniejszy od kolegi „sputnika” (tak brzmi z niemieckiego tłumaczenia Trabant – nazwa nadana dla uczczenia wystrzelenia przez ZSRR w kosmos pierwszego sputnika).

Oryginalna nakładka namiotowa na Trabanta. Na dachu mogły spać 2 dorosłe osoby. To jest przygoda!

Nokautujące dla malucha jest to, że Trabant posiada spory jak na tej klasy samochód bagażnik (ok. 400l), którego niestety we włoskiej konstrukcji nie uraczymy. Dodatkowo Trabi w większości przypadków posiadał tylni hak, do którego niemieccy obywatele chętnie podpinali różnego rodzaju przyczepki włącznie z kempingowymi. W małym fiacie bez problemu założymy hak i również mamy możliwość podpięcia przyczepki lub kempingu (idealnym rozwiązaniem jest dedykowana przyczepa kempingowa Niewiadów 126, która gabarytowo jak i własnym ciężarem współgra – no może próbuje – z fiatowską konstrukcją).

Odnośnie rozwiązań kempingowych, niemieccy konstruktorzy z bloku wschodniego opracowali namiot dla dwojga, który ze specjalnym stelażem montuje się na dachu trabiego. Nawet była specjalna drabinka po której się wchodziło na górę i do namiotu. To rozwiązanie możemy dziś spotkać na safari w autach terenowych, kiedy wymagane jest spanie dla własnego bezpieczeństwa na pewnej wysokości. Ostatecznym rozwiązaniem kwestii spania w Trabancie jest zakup jego wersji w kombi. Wówczas składając tylną kanapę mamy miejsce do spania dla dwóch osób.

Malec nawiązał kontakt z obcymi i czeka na wjazd pod statkiem UFO! 😀

Wewnątrz obu aut panuje podobny stopień jakości wykończenia poszczególnych elementów i charakteryzuje je prostota wykonania (pewnie mnie się dostanie za to stwierdzenie od miłośników obu marek). Co do gabarytów wewnętrznych to kolejny punkt dla Trabanta. W środku jest znacznie więcej miejsca niż w Maluchu. Dodatkowo „Sputnik” nie posiada kanału centralnego tylko ma prostą podłogę a co za tym idzie więcej miejsca na nogi dla kierowcy i pasażerów, ale tu mam jedno ale na niekorzyść – wszystkie pedały są przesunięte względem fotela kierowcy w prawo co powoduje, że wyżsi kierowcy nie mogą trzymać nóg na wprost tylko pod kątem w prawą stronę. Dłuższa jazda powoduje dyskomfort a nawet ból w kolanie prawej nogi.

Kemping nad jeziorem Como we Włoszech

Oba samochody posiadają tylko dwoje przednich drzwi i niewątpliwie wsiadanie na tylną kanapę jest utrudnione a w przypadku Trabanta 601 dźwignia odchyłu oparcia fotela pasażera znajduje się po wewnętrznej stronie co znacznie utrudnia wejście do tyłu (chyba, że ktoś zrobił mi psikusa i zamontował drugi fotel od kierowcy 😉 ). We Fiacie odchylamy cały fotel i pasażer może z lekka wsiąść wygodniej.

Piękne okazy w zagrodzie! 🙂 do koloru, do wyboru!

Kolejnym czynnikiem wpływającym na komfort podróżowania w niższych temperaturach było ogrzewanie wnętrza pojazdu i porównaniu przedniej oraz bocznych szyb. W obu pojazdach zastosowano chłodzenie powietrzem a więc i nagrzewanie wnętrza ciepłym powietrzem pochodzącym, w przypadku Malucha z wiatraka chłodzącego silnik a w przypadku Trabanta z ogrzania powietrza o obudowę tłumika i dalej wtłoczonego do wnętrza pojazdu (przy skorodowanym układzie wydechowym spaliny często przedostają się do kabiny). Oba zbliżone rozwiązania skutkowały słabym powiewem ciepła a w szczególności na szyby z przodu i boczne. Dopiero po ostrym nagrzaniu silnika odczuwa się lekkie ale niedostatnie ciepełko w aucie.

Indie, Kalkuta – załadunek maluchów na polski okręt „Grunwald”, którym podróżnicy płynęli do Europy przez Bangladesz, Kolombo na Sri Lance i kanałem sueskim. W kanale obserwowali pozostałości po wojnie sześciodniowej pomiędzy Izraelem a Jordanią, Syrią i Egiptem.

Skrzynia biegów w każdym z opisywanych pojazdów składa się z 4 przełożeń do przodu i biegu wstecznego. We Fiacie zastosowano dźwignię zmiany biegów w podłodze, kosztem zabrania przestrzeni na środkowy tunel, w Trabancie dźwignia zmiany biegów znajduje się przy kierownicy i trzeba dobrej precyzji aby nie pomylić odpowiedniego biegu (kwestia treningu i nabrania wprawy). Częstą przypadłością Trabanta jest wypadający na dziurach i nierównościach 2 bieg i wówczas kierujący musi przytrzymać dźwignię lekko ręką. W Maluchu należy uważać na wrzucanie 1 biegu gdyż nie jest synchronizowany a jego zębatka zwana „choinką” lubi się wykruszać pozbawiając pojazd biegu do ruszania. Wyborny kierowca potrafi jednak tak wyrównać prędkość obrotową mechanizmu, że jedynka wchodzi jak w masełko bez żadnego zgrzytu. W dwusuwach nie jest mile widziane hamowanie silnikiem, dlatego też 4 bieg otrzymał tzw. wolne koło, które działa jak bieg jałowy w momencie puszczenia pedału gazu na 4 biegu. Ta technika jest użyteczna przy zjeździe z górki i hamowaniu, wówczas nie przenosimy tego obciążenia na silnik.

Przednie zawieszenie obu maszyn oparte jest na resorze piórowym montowanym poprzecznie (w Trabancie jest bardziej masywny z racji silnika z przodu a więc trwalszy), wahaczach i amortyzatorach teleskopowych. Przejeżdżając Trampkiem przez próg zwalniający ma się wrażenie, że lekki tył podskakuje na wysokość metra i jest nadsterowny, z kolei Maluchem w zimie możemy nie koniecznie skręcić w zamierzonym kierunku (podsterowność) ale za to można uprawiać kontrolowany drift.

tylna kanapa Malucha zapakowana na maksa!

Podsumowując, faktem jest to ,że oba „gwiazdorskie” samochody stały się rzadkością na Polskich i europejskich drogach, należą już do grona pojazdów historycznych i stają się hobbystycznym rarytasem, dla zwykłych użytkowników mogą być uciążliwe w prowadzeniu i eksploatacji. Kultowy w Polsce „Mały Fiat” zyskuje powoli na wartości, staje się eksponatem dla kolekcjonerów, czasami służy jako bazowe auto sportowe dla początkujących rajdowców w kraju. Zapewne przysłużył się społeczeństwu dla rozwoju wyobraźni podczas przewożenia ładunków i bagaży (praktycznie brak bagażnika), podróżowania całą rodziną, wspólnych wakacji w Polsce i za granicą. Jego mała moc, awaryjność i podatność na korozję są wpisane w codzienne użytkowanie. Trabant ma znacznie większe bezpieczeństwo bierne, duży bagażnik, przestronniejsze wnętrze, bezpieczniejszy napęd na przednie koła, jest obecnie bardziej atrakcyjniejszy kolekcjonersko. Oba samochody są jak kobieta – kapryśne, trzeba na nie wydawać pieniądze, nie wszystkie egzemplarze dobrze się prowadzą, ale właśnie za to je kochamy!
A więc kupujmy je, odrestaurowujmy i cieszmy się z każdego przejechanego kilometra – jeszcze chwila a będą trudne do kupienia i to za niemałe pieniądze.

kempingowe życie

Osobiście używam Fiata 126p do dalekich podróży po Europie. Dwukrotnie przemierzyłem wielotysięczna trasę w ramach charytatywnego Rajdu Złombol. Pierwsza z nich o dystansie 3000 km prowadziła przez Alpy, druga blisko 6000 km na Sycylię. Podróże te wiązały się z życiem na kempingach – namioty, stoliki, krzesełka, samodzielnym wyżywieniem – gotowanie na kempingu oraz zmienianiem ciuchów – garderoba. Upchanie tego całego sprzętu do auta, szybkie wyciąganie go i składanie na czas wymagało nie lada umiejętności i wyobraźni. Ale kto chcącemu zabroni?? Trabantem przemierzałem krótsze dystanse po kilkaset kilometrów i w tym przypadku kluczową różnicą był jego duży bagażnik oraz lepsza lepsza dynamika. Praktycznie jest on wielkości tego z dużego fiata, z tą różnicą , że jest bardziej głębszy ale krótszy (fiat 125p ma dużo płytszy bagażnik).

Wybierając małego klasyka weźmy także pod uwagę jego cenę. Maluch w dobrym stanie to wydatek ok 2-3 tys. (bez pierwszych roczników bo te mają kosmiczne ceny). Trabanty P601 w dobrym stanie osiągają cenę 10 tys. Alternatywą dla obu opisanych maszyn jest Trabant z ostatniego roku produkcji 1990-1991 rok z silnikiem z VW polo. Raz, że jest dużo tańszy to ma już silnik czterosuwowy. Jest to na pewno fajna opcja dla globtroterów zamierzających zabrać ze sobą większą ilość rzeczy.

Maluch nad jeziorem i w programie „Pokaż nam świat” z Jakubem Poradą 🙂

Plusy i minusy Fiata 126p:
+dobra cena zakupu;
+niski budżet na przygotowanie auta do podróży;
+dużo części zamiennych;
+prostota obsługi i naprawy;
+możliwość zamontowania bagażnika na dach;
+możliwość zamontowania haka holowniczego i ciągnięcie przyczepy kempingowej lub namiotowej;
+dla dwójki ludzi z wyobraźnią staje się całkiem pojemnym autem;
+małe spalanie jak na tę konstrukcję (5-6l/100km);
+czterosuw, tył napęd – lepiej radzi sobie na luźnych i ślizgich nawierzchniach;
+całkiem niezłe ogrzewanie przy doszczelnionym kanale ogrzewania i sprawnym termostacie;

– mała dynamika i mała moc silnika;
– maleńki bagażnik;
– w środku mała półeczka na rzeczy;
– boczne kieszenie obrywają się pod wpływem obciążenia;
– hamulce przegrzewają się do ich utraty włącznie przy długich zjazdach
.

Trabantem na lubuskie jeziora! żaden problem!

Plusy Trabanta P601 i 1.1 (Polo):
+dobra cena zakupu (1.1. Polo);
+niski budżet na przygotowanie auta do podróży;
+dużo części zamiennych – zamienników;
+prostota obsługi i naprawy;
+pojemny bagażnik około 400 litrów;
+brak środkowego tunelu, długa i pojemna półka pod przednim panelem;
+więcej miejsca w środku vs maluch – przestronniejszy;
+możliwość zamontowania bagażnika na dach/i namiotu, jak tylko komuś uda się kupić oryginał;
+możliwość zamontowania haka holowniczego i ciągnięcie przyczepy kempingowej lub namiotowej;
+dla dwójki ludzi z wyobraźnią staje się całkiem pojemnym autem;
+średnie spalanie jak na konstrukcję dwusuwa (7-8l/100km);
+ dwusuw bardzo łatwo odpala w mroźne dni – nie ma oleju w silniku więc nie ma oporów z nim związanych;
+większa dynamika vs maluch;
+zwinny i zwrotny;

– mała moc silnika 26 KM;
– dwusuwowy silnik wymaga mieszanek olejowo-benzynowych;
– dwusuw mocno kopci i śmierdzi;
– kiepskie rozwiązanie ogrzewania – powietrze ogrzewa się o korpus tłumika, następnie dostaje się do wnętrza auta. Przy dziurawym tłumiku razem z nim przedostają się spaliny;
– hamulce przegrzewają się do ich utraty włącznie przy długich zjazdach.

About

You may also like

Masz pytania, komentarze? pisz śmiało, ale z klasą :-)