fbpx

SAMOCHODEM DO BATUMI

o tym jak to zrobić rozmawiamy z mieszkańcem gruzińskiego Batumi – Grzegorzem

Grzegorz opowiedz nam krótko o sobie i o tym jak znalazłeś się w Gruzji?

Cześć. Od lipca 2017 zamieszkałem z rodziną w Gruzji, w nadmorskim kurorcie Batumi. W Polsce bardzo dużo pracowaliśmy, zmęczenie rosło, pojawiła się chęć zmiany trybu życia na spokojniejszy. Nie podoba nam się także masę zasad, praw i przepisów jakie obowiązują obecnie w całej UE. Uznaliśmy zatem, że przy okazji możemy i tego „zła” pozbyć się z naszego codziennego życia. Nie ukrywam, że mieliśmy zamiar mieszkać jeszcze dalej od Polski. Dużo plusów w naszej opinii miała przeprowadzka do Belize, czy choćby do Afryki, do Namibi. Musieliśmy jednak, głównie z powodu córki, ograniczyć nasze zapędy jedynie do miejsc do których bez większych problemów można by pojechać samochodem. Nie bez znaczenia były także realia wizowe w kraju, gdzie chcielibyśmy mieszkać. I tak oto drogą eliminacji pozostały nam dwie możliwości. Estonia i Gruzja. Po zagłębieniu się w realia obu krajów, Estonia szybko odpadła. Wybraliśmy Gruzję i ruszyły przygotowania do wyjazdu. Zajęło nam to niemal 2 lata. Tyle potrzeba było żeby w sposób planowy, na spokojnie pozamykać swoje sprawy w Polsce, trzasnąć drzwiami samochodu i pojechać w stronę wschodzącego słońca. 😊

Batumi – palmowy bulwar z nowoczesnymi hotelami i kasynem 🙂

Znamy co najmniej dwie trasy dojazdu z Polski do Gruzji samochodem. Którą Ty rekomendujesz?

Do Gruzji można pojechać przez Ukrainę, przez Rosję lub przez Turcję. Nam najwygodniejszą wydawała się trasa przez Turcję. Nie braliśmy zupełnie pod uwagę czasu podróży, bo i tak planowaliśmy po drodze zrobić sobie solidne wakacje. Zatrzymywać się na zwiedzanie, plażowanie i inne przyjemności. Po drodze zrobiliśmy sobie tygodniową przerwę w podróży w Rumunii. Spędziliśmy te dni głównie leżąc na plaży. Potem jadąc bardzo wolno zwiedziliśmy niemal całe wybrzeże Bułgarii. Kolejne kilka dni odpoczywaliśmy w Słonecznym Brzegu, a potem jeszcze ponad dwa tygodnie w Primorsko. Primorsko zostało w naszej opinii najlepszym miejscem na urlop z dziećmi. Po ponad 5 tygodniach od wyruszenia z Polski uznaliśmy, że dosyć leniuchowania i jedziemy do Gruzji.
Uznaliśmy, że nie chcemy stać w korkach w Istambule, dlatego na przejście graniczne pojechaliśmy późno. Dojechaliśmy na nie mniej więcej o północy. Podróżowaliśmy Mercedesem Sprinterem w wersji 6 osobowej + długa na ponad 3 metry część ładunkowa. Auto było zapakowane po dach. Liczyliśmy się z możliwością kontroli bagażu na każdym przejściu granicznym.

Batumi – romantyczny zachód słońca nad morzem Czarnym 🙂

Jak wygląda kwestia podróżowania samochodem po Turcji i jak wyglądała Wasza trasa?

Wizy do Turcji kupiliśmy online. W czasie, kiedy były nam potrzebne kosztowały po 25 euro za osobę. Wiedzieliśmy także że część dróg w Turcji jest płatna, a pobór opłat jest realizowany elektronicznie. Kupuje się specjalną nalepkę na przednią szybę. Sprzedawane są one w placówkach tureckiej poczty. Są to budynki oznaczone logo PTT w kolorach żółto czarnym. Po przejechaniu granicy Bułgaria – Turcja w miejscowości Kapitan Andreewo, najbliższa taka placówka była kilka kilometrów za przejściem granicznym, przy samej autostradzie, po prawej stronie. Droga przez Turcję została przez nas zapamiętana jako bardzo dobra. Przez cały praktycznie czas miała 2 a w dużej części nawet 3 pasy ruchu. Nie doświadczyliśmy ani korków, ani nadmiernej brawury lokalnych kierowców. Jechaliśmy niestandardową trasą, starając się omijać góry. Dlatego nocleg wypadł nam w miejscowości Tosya. Jest to mieścina, do której turysta nie zagląda. Hotel kosztował około 100 zł za nockę. Nie mieli kłopotu z faktem, iż jest z nami pies. Zaskoczyło nas jedynie to że w całym mieście nie mogliśmy znaleźć żadnego kantoru. Ostatecznie wymienialiśmy pieniądze u lokalnego jubilera. Zaprowadził nas do niego syn właściciela naszego hotelu. Z naszych spostrzeżeń: w Turcji nie ma żadnych problemów językowych. Znakomita większość mieszkańców, których mieliśmy okazję zagadnąć mówiła tylko po turecku. Nie było żadnych szans dogadania się w innych językach. Pomagał nam translator online, bez niego było by bardzo ciężko się porozumieć. Na granicach nikt nie był zainteresowany ani nami, ani naszym psem, ani tym co mamy w busie. Kontrole było bardzo pobieżne. Ot tak, żeby oko kamery widziało, że pogranicznik cokolwiek robi.

monopolowy w gruzińskim wydaniu! 😀
nowoczesna architektura w Batumi.

Jakie odczucia towarzyszyły Wam po wjeździe do Gruzji?

W Gruzji na pierwszy rzut oka zaskoczyły nas widoki zabudowań. Nie spodziewaliśmy się aż takiej dowolności i fantazji w rozbudowie domów, dobudowie balkonów, urządzaniu wnętrz. Tu nie ma rzeczy niemożliwych. I po dwóch latach nadal potrafią nas niektóre rozwiązania zaskoczyć.
Podoba nam się to głównie dlatego że jest to przejaw wolności jednostki. I to na skalę jaka od lat w UE jest nie do pomyślenia. Od razu poczuliśmy, że to jest to. Nasze miejsce na ziemi.
W Gruzji nie ma przeglądów aut, kierownica w aucie może być po dowolnej stronie, można pić piwo na ulicy. A w każdym szanującym się domu gospodarz ma potężny zapas bimbru. Ludzie są życzliwi, a zwykłe wyjście do sklepu może się zakończyć zawarciem nowej przyjaźni i potężną popijawą ku jej utrwaleniu. Jednocześnie pomimo bardzo liberalnych zasad dotyczących produkcji i sprzedaży alkoholu, niezmiernie ciężko jest spotkać na ulicy pijanego Gruzina. Tutejsza kultura wymaga picia, ale nie jest dobrze widziane upijanie się. Umiecie to pogodzić? Gruzini potrafią to doskonale.

mnogość i bogactwo przypraw przyprawiają o zawrót głowy!
Batumi w Grudniu 🙂

Co powiesz o gruzińskich drogach?

Drogi w Gruzji są bardzo różnej jakości. Pomiędzy największymi miastami buduje się coraz więcej autostrad i dróg ekspresowych. I tu jazda nie jest większym wyzwaniem. Drogi lokalne są złej jakości, często nie ma na nich asfaltu. I wszędzie obowiązuje zasada: Gruzin nie czeka. Przepisy kodeksu ruchu drogowego zupełnie nie przeszkadzają nikomu w jeździe zgodnie z własną fantazją. Na drodze można zrobić niemal wszystko, o ile tylko robimy to czytelnie. Cały czas należy pamiętać, że w Gruzji nie ma obowiązku kończenia kursów nauki jazdy. A część praktyczną egzaminu na prawo jazdy zdaje się na placu. Nie ma egzaminu na mieście. Trzeba bardzo uważać prowadząc auto w Gruzji. Tu naprawdę wszystko jest możliwe.

Batumski bulwar w grudniu! Na drugim planie wszędobylskie mućki!

Jakie podejście mają gruzińscy funkcjonariusze drogówki do turystów?

Gruzińska Policja łagodnie traktuje turystów. Nie można jednak liczyć na absolutną bezkarność. Czasem można dostać mandat. Będzie on możliwie niski w stosunku do widełek taryfikatora. Zwracają uwagę na zapięte pasy, na parkowanie na chodnikach i w miejscach, gdzie jest zakaz parkowania. W Gruzji kierowca także może dostać punkty karne. Jest ich na starcie 100 i w przypadku przekroczenia tej liczby tracimy prawo jazdy. Polakowi nie zostanie fizycznie ono odebrane. Pojawi się jednak odpowiednia adnotacja w policyjnym systemie. I kolejny kontrolujący nas Policjant będzie wiedział, że mamy zakaz prowadzenia auta w Gruzji i za co. Na autostradach i drogach ekspresowych wszędzie jest odcinkowy pomiar prędkości. Gruzini rejestrując auto muszą podać numer telefonu kontaktowego. W razie narażenia się na mandat, od razu dostają sms z informacją za co mają karę, ile punktów tracą i ile lari trzeba będzie zapłacić mandatu. System działa bardzo sprawnie. Policja nie bierze łapówek, nawet nie warto proponować, to tylko pogorszy naszą sytuację. Gruzini nie muszą obowiązkowo posiadać ubezpieczenia OC. Jest ono jednak wymagane dla każdego obcego auta. W przypadku jakiejkolwiek stłuczki jest wymagany przyjazd Policji. I to Policjant ustali kto jest winien. Sposób rozliczenia szkody jest najczęściej gotówkowy: jeden kierowca musi zapłacić drugiemu uzgodnioną kwotę i to kończy temat. O ile sprawca posiada dość środków na pokrycie strat. System ten sprawia, że im droższy mamy samochód, tym mniej chętnych wokół żeby mieć z nim stłuczkę.

czy ten widok kogoś dziwi? w Gruzji nie! 🙂

Czy w Tibilisi funkcjonują parkingi P+R znane z europejskich miast a znacząco ułatwiające komunikację zmotoryzowanym?

W Gruzińskich miastach nie ma za wielu miejsc do parkowania. W Batumi w czasie sezonu turystycznego jest bardzo ciasno. W Tbilisi jest ciasno zawsze. W mieście tym mieszka połowa populacji Gruzinów. Ja preferuję poruszanie się po Batumi taksówkami. Są one tanie i mają masę plusów. Można spokojnie degustować lokalne alkohole, bo nie jesteśmy kierowcą. Nie mamy kłopotu z zaparkowaniem auta. W Tbilisi dobrym rozwiązaniem jest także metro. Jest bardzo tanie i dojedzie w większość miejsc które mogą interesować turystę.
Informacji które mógłbym przekazać o Gruzji jest strasznie dużo. Za dużo żeby opisać je w kilkudziesięciu zdaniach.

plaża w Batumi o zachodzie słońca.

Dlatego zainteresowanych tematem zapraszam na nasze forum:
http://forum.gruzjaimy.pl/ które można czytać bez zakładania konta.
I do grupy Gruzja i my na FB https://www.facebook.com/groups/gruzja.i.my/
W obu tych miejscach możecie dopytać o to co Was interesuje a co nie zostało poruszone w powyższym tekście.
Pozdrawiam
Grzesiek

dziękujemy za rozmowę! bądźmy w stałym kontakcie!

About

You may also like

Masz pytania, komentarze? pisz śmiało, ale z klasą :-)